02 stycznia 2026

Młyn Bieńczycki - Kraków

Trzeba zacząć od tego, że właściwie tego miejsca już nie ma. Od pewnego czasu młyn w Bieńczycach przechodzi adaptację na 64 apartamenty, więc jedyne co zostanie to nazwa "Faktoria Młyn". A skąd się wziął ten młyn, który będzie apartamentowcem?



Bieńczyce to dawna wieś, włączona w 1951 r. do Krakowa. Po raz pierwszy nazwa pojawia się w dokumentach w 1224 r. Jej nazwa pochodzi od imienia Bienio (Benedykt). Początkowo jest własnością kościoła św. Michała Archanioła i św. Stanisława na Skałce, by od 1317 r. należeć do parafii św. Floriana. Pierwszy młyn powstał w 1391 r. nad Dłubnią, kolejny w 1449 r. nad istniejącą do dziś młynówką (młynówka to dodatkowe koryto rzeki, wykopane, by doprowadzić wodę do młyna). W 2 połowie XV wieku powstaje dwór z folwarkiem. Później wieś staje się uposażeniem kanoników wawelskich, którym zostaje odebrana w czasie rozbiorów. Część Bieńczyc, sąsiadująca z ówczesnym lotniskiem w Rakowicach była wykorzystywana jako miejsca postojowe dla samolotów. Gdy rozpoczęto budowę Nowej Huty wieś została wchłonięta przez rozwijające się miasto. w latach 1962-79 zrealizowano założenie architektoniczno- urbanistyczne Bieńczyce Nowe wg. koncepcji warszawskiej architekt Jadwigi Guzickiej wraz z zespołem. O ile większość Bieńczyc to bloki pośród ładnej zieleni, to resztki wiejskiej zabudowy zachowały się w rejonie ulic Fatimskiej, Cienistej i Kaczeńcowej. Przy tej ostatniej można zobaczyć dworek z początku XX w. wraz z zabudową służebną. 








Historia młyna Lelitów sięga XIX wieku, gdy w 1830 r. w Bieńczycach powstaje tartak z napędem wodnym, który potem, w 1867 r. zostaje przebudowany na młyn. W 1900 r, gdy powstaje kolej Kraków- Kocmyrzów od stacji Bieńczyce zostaje poprowadzona bocznica kolejowa długości 510 m. do samego młyna. W 1915 r. zabudowania zostają zniszczone przez pożar i odbudowane później z wykorzystaniem pozostalej materii. W 1920 r. młyn został przebudowany na turbinowo- parowy. Był to młyn gospodarczy, świadczący usługi dla miejscowej ludności. Wzrost zapotrzebowania na usługi sprzyjał rozbudowom i modernizacjom. Do czasów II wojny pozostawał w posiadaniu rodziny Lelitów, dopiero przyjście komunistów przyniosło nacjonalizację - obiekt został przejęty przez Państwowe Zakłady Zbożowe i funkcjonowały jako Zakłady Zbożowe nr 3.







Największą przebudowę  i modernizację młyn przeszedł w 1960 r. Młyn został dostosowany do produkcji w większej skali, wymieniono maszyny idąc w kierunku produkcji mąki makaronowej i semoliny. Jednak konstrukcja głównego budynku i posadowienie na niestabilnym gruncie nie pozwoliły na pełną skalę planowanej modernizacji.




Po upadku komunizmu wrócił do dawnych właścicieli, rodziny Lelitów, by w 1993 r. zaprzestać działalności. Od tamtego czasu rozpoczął się upadek i degradacja budynku. Brak kontroli nad budynkiem sprzyjał niszczeniu przez wandali i złomiarzy. W 2010 r. w opuszczonym budynku wybuch pożar, przyczyniając się do dalszej destrukcji.



Młyn Bieńczycki był stałym obiektem mojego dzieciństwa. Często chodząc na spacery jak dzieciak z rodzicami mijaliśmy ten młyn. Pamiętam go jako pełnego życia, huczący i pracujący cały czas. Zdarzyło mi się być wewnątrz willi właścicieli (to ten dom na zdjęciu powyżej). Tym, bardziej smutno było słyszeć o jego stopniowym niszczeniu. Tym bardziej cieszy informacja, że od 2023 r. trwa adaptacja na cele mieszkaniowe. Zainteresowanym polecam poszukać informacji o Faktorii Młyn, bo z tego co wiem, to można już zamawiać tam mieszkania!


Do poczytania!

28 grudnia 2025

Dolina Śmierci - Słowacja

Na łagodnych wzgórzach Beskidu Niskiego, w okolicach słowackiego Svidníka, rozciąga się Dolina Śmierci (słow. Údolie smrti). To miejsce, które dziś przyciąga turystów, jeszcze 80 lat temu było areną jednej z najbardziej krwawych bitew II wojny światowej – operacji karpacko-dukielskiej. Spacerując wśród pól, gdzie stoją czołgi T-34, będąc pod pomnikiem bitwy w Svidniku, trudno nie poczuć ciężaru historii. Pamiętam, jak jeszcze będąc dzieckiem słyszałem opowieści o tym miejscu i o czołgach stojących na polach. 


Operacja dukielsko-preszowska rozpoczęła się 8 września 1944 roku i trwała niemal trzy miesiące. Jej celem było wsparcie słowackiego powstania narodowego i przełamanie niemieckiej obrony w Karpatach. Przełęcz Dukielska była strategiczną bramą między Polską a Słowacją – najkrótszą drogą dla Armii Czerwonej w kierunku Bańskiej Bystrzycy, gdzie trwało powstanie. Do tego ewentualne przełamanie obrony niemieckiej mogło otworzyć drogę na Budapeszt. Walki toczyły się w trudnym, górzystym terenie, w warunkach jesiennej pogody. Niemcy stworzyli tu „Karpatenfestung” – system umocnień, który skutecznie spowalniał radzieckie natarcie. W bitwie brało udział ponad 250 tys. żołnierzy obu stron, tysiące dział i setki czołgów.



Nazwa „Dolina Śmierci” nie jest przesadzona. W październiku 1944 roku w dolinie potoku Kapišovka rozegrała się jedna z najcięższych bitew pancernych w górach – druga co do wielkości w Europie. Zginęło tu tysiące żołnierzy, a krajobraz przez lata był usiany wrakami czołgów. Dziś odrestaurowane T-34 stoją w polach, ustawione w kierunku dawnego natarcia Armii Czerwonej, tworząc unikalny skansen pod gołym niebem.




Główny pomnik bitwy w Kapišovce to artystyczna wizja, dramatyczna scena, w której radziecki T-34/85 taranuje niemiecki PzKpfw IV. Co ciekawe, niemiecki pojazd jest jednym z 10 tego typu czołgów zachowanych na świecie. Pomnik jest zadbany, regularnie odnawiane jest malowanie obu pojazdów - na archiwalnych zdjęciach niemiecki pojazd jest w kolorze "Panzer Grau", który totalnie nie pasował do czasu walk - ten standard malowania obowiązywał do połowy 1943 r. Obecne malowanie jest bliższe rzeczywistości, choć nadal można mieć pewne wątpliwości co do odcieni użytych kolorów. 





Przebieg walk:
  • 8 września 1944 – rozpoczęcie ofensywy. Po zmasowanym ostrzale artyleryjskim ruszyły oddziały Armii Czerwonej. Plan zakładał szybkie przełamanie frontu i wkroczenie na Słowację w ciągu 5 dni. Rzeczywistość okazała się brutalna – walki trwały prawie trzy miesiące.
  • 11 września – po ciężkich bojach zdobyto szosę Dukla–Żmigród.
  • 19 września – krwawe starcia o wzgórze Franków, które kilkakrotnie przechodziło z rąk do rąk.
  • 20 września – zdobycie Dukli.
  • Koniec września – październik – bitwa o przełęcz Dukielską i dolinę Iwielki, gdzie rozegrała się jedna z największych górskich bitew pancernych w Europie. To właśnie tu powstała nazwa „Dolina Śmierci”.
  • 6 października – pierwsze oddziały radzieckie przedostały się na Słowację, ale powstanie słowackie było już w fazie upadku.


Bitwa dukielska była jedną z najkrwawszych operacji II wojny światowej na ziemiach polskich:

  • Armia Czerwona: ok. 123–130 tys. zabitych, rannych i zaginionych, w tym 26–52 tys. poległych.
  • Czechosłowacki Korpus: ok. 6500 strat, w tym ponad 1600 zabitych.
  • Niemcy i Węgrzy: ok. 70 tys. strat. Łącznie w walkach zginęło lub zostało rannych blisko 200 tys. żołnierzy. Zniszczono setki czołgów i dział, a krajobraz przez lata był pełen wraków. Żołnierze nazywali przełęcz „maszynką do mielenia mięsa” – obrazowo oddając skalę tragedii.



Już od samego Barwinka, od przejścia granicznego towarzyszą nam różnego pamiątki operacji dukielsko- preszowskiej. Do stoją działa, to koło drogi stoi Li-2 (radziecki samolot transportowy, kopia amerykańskiego DC-3, tzw. Dakoty). We właściwej Dolinie Śmierci co chwilę spotykamy poustawiane na polach czołgi T-34/85, wszystkie w kierunku ataku Armii Czerwonej. Stoją one na betonowych cokołach, praktycznie niewidocznych, jeśli się do samego czołgu nie podejdzie. Regularnie też spotykamy tablice pamiątkowe, takie jak ta na zdjęciu poniżej, a także tablice informacyjne po słowacku i po angielsku. 



Do poczytania!