07 marca 2026

Perła renesansu w środku wsi - Stary Zamość

Każdy, chyba każdy, kto interesuje się historią Polski, interesuje się jej zabytkami zna Zamość. Miasto stworzone na "surowym pniu", od podstaw według zasad urbanistycznych z XVI wieku, miasto idealne. Miasto, które przyciąga turystów z całego świata. Ale jak jedziesz od strony Krasnegostawu do Zamościa, nagle widać tablicę Stary Zamość. No cóż, zaciekawiony skręciłem z głównej drogi, zobaczyć co to takiego jest.


Pierwsze ślady istnienia tej miejscowości to 1429 r., nazywa się wtedy Zamoście. W 1447 dobra te nabył Tomasz z Łaźnina, protoplasta rodu Zamoyskich. Po założeniu miasta Zamość przez kanclerza Jana Zamoyskiego w 1580 roku, wieś zaczęto nazywać Starym Zamościem, aby odróżnić ją od nowej ordynackiej stolicy. W XIX wieku dzieliła się na dwie części - Stary Zamość Ordynacki i Stary Zamość Kościelny. Po prostu część chłopów odrabiała pańszczyznę dla Ordynacji, a część dla kościoła. Po II wojnie ziemie rozparcelowano pomiędzy mieszkańców. 


Najcenniejszym zabytkiem Starego Zamościa jest kościół parafialny pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Pierwsza świątynia powstała w latach trzydziestych XVI wieku, a w okresie reformacji przez kilkadziesiąt lat (1551- 1591) była w rękach protestantów. W 1592 roku kanclerz Jan Zamoyski ufundował odbudowę kościoła od fundamentów. Świątynia przetrwała pożar w 1813 roku, była wielokrotnie remontowana staraniem ordynacji zamojskiej, a w 1902 roku gruntownie przebudowana i powiększona według projektu Cieszkowskiego. W XX wieku przechodziła kolejne renowacje, zachowując swój renesansowy charakter.


Kościół jest murowany, otynkowany, jednonawowy, utrzymany w stylu renesansowym. Wchodząc do środka, uwagę przyciąga przestronne wnętrze z pięcioma drewnianymi ołtarzami z początku XX wieku. W ołtarzu głównym znajdują się obrazy Wniebowzięcia NMP, św. Antoniego oraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy, które nadają świątyni wyjątkowy klimat. Kaplice boczne kryją wizerunki Matki Bożej Częstochowskiej, Krasnobrodzkiej, Świętej Rodziny i św. Mikołaja, a na chórze umieszczono imponujące, 24-głosowe organy z ok. 1911 roku. Wysoka wieża z kruchtą w przyziemiu oraz mniejsza wieżyczka nad nawą dodają bryle lekkości, a przed kościołem stoją zabytkowe figury – kolumna z kapliczką z 1699 roku oraz figura Matki Bożej Niepokalanie Poczętej z 1873 roku.


Na wieży kościoła powieszone są dwa dzwony odlane w 1955 r. przez łódzką firmę Mojżyszka. Wcześniejsze dzwony zostały zniszczone w czasie wojny. 



Mieszkańcy Starego Zamościa od pokoleń opowiadają historię o skarbie Jana Zamoyskiego. Według legendy, w czasie wojen XVII wieku, gdy ordynacja zamoyska była zagrożona, kanclerz miał nakazać ukrycie kosztowności w podziemiach kościoła. Skarb rzekomo spoczywa w tajemnej krypcie, do której prowadzi zamurowane przejście pod ołtarzem. Niektórzy twierdzą, że w nocy można usłyszeć odgłos łańcuchów i ciche kroki – to duch strażnika, który pilnuje ordynackiego złota. Choć nikt nigdy nie odnalazł skarbu, legenda wciąż rozpala wyobraźnię i przyciąga miłośników tajemnic.


Do poczytania!

03 marca 2026

U świętego Antoniego - Radecznica

Co to jest objawienie? Najprościej rzecz biorąc w religiach jest to przedstawienie prawd pochodzących od Boga. przesłanie lub wydarzenia, poprzez które Bóg daje się poznać jednostkom lub grupom ludzi. Teologia Katolicka mówi o dwóch rodzajach objawienia - naturalnym (gdzie można dowieść istnienia Boga i Jego prawd rozumowo) i nadprzyrodzonym (gdzie Bóg mówi wprost do człowieka, przez Pismo Święte i Tradycję Kościoła). Niekiedy mówimy też o objawieniach prywatnych - skierowanych do konkretnej osoby, gdzie może objawić się Pan Jezus, Matka Boska lub inny święty. Najbardziej znane polskie objawienia prywatne, to te św. siostry Faustyny Kowalskiej o miłosierdziu Bożym. Co jest ważne! Objawienia prywatne, żeby były uznane przez Kościół za prawdziwe, nie mogą kolidować z Pismem Świętym. Jednym z takich miejsc, gdzie miały miejsce objawienia świętych jest Radecznica na Lubelszczyźnie, zwana też Lubelską Częstochową.


Historia sanktuarium sięga 8 maja 1664 roku, kiedy - według przekazów - św. Antoni objawił się ubogiemu tkaczowi Szymonowi na wzgórzu zwanym Łysą Górą. Święty miał wyrazić pragnienie, aby w tym miejscu powstała świątynia, zapewniając, że wierni będą tu otrzymywać liczne łaski. Objawienia powtarzały się przy źródłach u stóp góry, które św. Antoni pobłogosławił - woda z tego miejsca do dziś uchodzi za cudowną.





Pierwszą drewnianą kaplicę i klasztor wzniesiono w 1667 roku z inicjatywy biskupa Mikołaja Świrskiego. Bernardyni szybko rozwinęli kult świętego, a Radecznica stała się celem licznych pielgrzymek. W 1686 roku rozpoczęto budowę murowanego kościoła, który konsekrowano w 1695 roku. Fundatorem był ordynat Marcin Zamoyski, a projekt wykonał Jan Michał Link, znany z budowy fortyfikacji Zamościa.




Bazylika św. Antoniego to barokowa świątynia o monumentalnej bryle, górująca nad okolicą. Fasada jest dwuwieżowa, z arkadową loggią i schodami prowadzącymi do wejścia. Wnętrze pierwotnie jednonawowe, dziś zachwyca bogatym wystrojem – jedenaście barokowych ołtarzy, polichromie Gabriela Sławińskiego oraz cudowny obraz św. Antoniego w głównym ołtarzu. Do kościoła prowadzą trzy kondygnacje schodów, zwane „gradusami”, które dodają majestatu całemu założeniu. W ołtarzu głównym znajduje się obraz św. Antoniego z dzieciątkiem Jezus i z lilią. 



Po powstaniu styczniowym, bernardynów z Radecznicy objęły carskie represje. W 1869 roku zamknięto klasztor, sprowadzono duchownych unickich (min. było tu więzienie dla opornych), później, gdy w 1875 r. skasowano unię, to stworzono tu parafię prawosławną, która jednak nie miała wiernych. Wreszcie w 1899 r. sprowadzono prawosławne mniszki, tworząc monastyr św. Antoniego Pieczerskiego (Idea była taka, żeby jednym Antonim przyćmić kult drugiego). Przed opuszczeniem Radecznicy bernardyni rozdali mienie klasztoru okolicznym parafiom. Sanktuarium nie funkcjonowało przez 50 lat. Kościół przebudowano, nadano mu wystrój bizantyjskiej cerkwi. Zmiany nastąpiły w 1915 roku, kiedy mniszki udały się na bieżeństwo, a tereny te zostały zdobyte przez wojska niemieckie i austro- węgierskie. Rekoncyliacji kościoła dokonano 13 czerwca 1916. Do Radecznicy z czasem wrócili bernardyni i przywrócili blask sanktuarium. Powstało kolegium serafickie, kształcące młodzież męską, w 1938 roku drukarnia, wydająca własne czasopismo Głos Kolegialny.



W czasie II wojny światowej chroniły się tu osoby poszukiwane przez Niemców, klasztor drukował ulotki, prowadził tajne nauczanie w zakresie szkoły średniej, szkolono żołnierzy AK. Po wyzwoleniu bernardyni otworzyli w Radecznicy gimnazjum koedukacyjne. 20 czerwca 1950 UB wtargnął nocą do klasztoru, zamknięto szkołę, zakonników aresztowano. Na terenie klasztoru utworzono szpital psychiatryczny.  Za współpracę z AK, z organizacją Wolność i Niepodległość i Inspektoratem Zamojskim AK zakonnicy wraz z prowincjałem zostali skazani na długoletnie więzienie. Dopiero w październiku 1995 roku oskarżeni zakonnicy zostali zrehabilitowani i uznani za osoby walczące o niepodległość Ojczyzny. Dopiero w 1960 r. zakonnicy odzyskali część swojej własności, z biegiem czasu sytuacja się normowała.



W 1995 r., tuż po zakończeniu prac konserwacyjnych, w sanktuarium wybuchł pożar, który strawił min. cudowny obraz i polichromie. W 5 miesięcy udało się odtworzyć wystrój sprzed pożaru, obraz odtworzył krakowski malarz Jerzy Kumala. W 2015 r. dekretem papieża Franciszka kościół podniesiono do godności bazyliki mniejszej.


Pierwszym punktem witającym pielgrzymów są "gradusy" - schody powstałe w 20-leciu międzywojennym. Brama piękna, w zwieńczeniu biały orzeł nawiązujący do odrodzonej Rzeczpospolitej. Interesujące są płaskorzeźby po obu stronach. 


O ile ta po lewej jest dość standardowa, bo przedstawia bernardyna błogosławiącego rolników - znaczna część przybywających pielgrzymów trudniła się właśnie rolnictwem, to ta druga już jest ciekawsza. 


Widać na niej kapłana udzielającego komunii świętej na polu bitwy - widać jakąś lufę działa, rannego żołnierza, ale też drugiego, który ma dość podejrzany hełm na głowie. Tak, nam się ten hełm kojarzy z nakryciem głowy wojsk niemieckich podbijających Polskę w 1939 r. Ale! Po pierwsze, to ten hełm był wzorowany na wcześniejszym, pochodzącym z 1916 r., używanym przez wojska niemieckie i austro- węgierskie (a któż jak nie one przywróciły klasztor w Radecznicy do kultu katolickiego?). Po drugie, po I wojnie ten hełm był używany także przez część oddziałów Wojska Polskiego. 


A na zakończenie - gradusami do góry!


Do poczytania!