Trzeba zacząć od tego, że właściwie tego miejsca już nie ma. Od pewnego czasu młyn w Bieńczycach przechodzi adaptację na 64 apartamenty, więc jedyne co zostanie to nazwa "Faktoria Młyn". A skąd się wziął ten młyn, który będzie apartamentowcem?
Bieńczyce to dawna wieś, włączona w 1951 r. do Krakowa. Po raz pierwszy nazwa pojawia się w dokumentach w 1224 r. Jej nazwa pochodzi od imienia Bienio (Benedykt). Początkowo jest własnością kościoła św. Michała Archanioła i św. Stanisława na Skałce, by od 1317 r. należeć do parafii św. Floriana. Pierwszy młyn powstał w 1391 r. nad Dłubnią, kolejny w 1449 r. nad istniejącą do dziś młynówką (młynówka to dodatkowe koryto rzeki, wykopane, by doprowadzić wodę do młyna). W 2 połowie XV wieku powstaje dwór z folwarkiem. Później wieś staje się uposażeniem kanoników wawelskich, którym zostaje odebrana w czasie rozbiorów. Część Bieńczyc, sąsiadująca z ówczesnym lotniskiem w Rakowicach była wykorzystywana jako miejsca postojowe dla samolotów. Gdy rozpoczęto budowę Nowej Huty wieś została wchłonięta przez rozwijające się miasto. w latach 1962-79 zrealizowano założenie architektoniczno- urbanistyczne Bieńczyce Nowe wg. koncepcji warszawskiej architekt Jadwigi Guzickiej wraz z zespołem. O ile większość Bieńczyc to bloki pośród ładnej zieleni, to resztki wiejskiej zabudowy zachowały się w rejonie ulic Fatimskiej, Cienistej i Kaczeńcowej. Przy tej ostatniej można zobaczyć dworek z początku XX w. wraz z zabudową służebną.
Największą przebudowę i modernizację młyn przeszedł w 1960 r. Młyn został dostosowany do produkcji w większej skali, wymieniono maszyny idąc w kierunku produkcji mąki makaronowej i semoliny. Jednak konstrukcja głównego budynku i posadowienie na niestabilnym gruncie nie pozwoliły na pełną skalę planowanej modernizacji.
Po upadku komunizmu wrócił do dawnych właścicieli, rodziny Lelitów, by w 1993 r. zaprzestać działalności. Od tamtego czasu rozpoczął się upadek i degradacja budynku. Brak kontroli nad budynkiem sprzyjał niszczeniu przez wandali i złomiarzy. W 2010 r. w opuszczonym budynku wybuch pożar, przyczyniając się do dalszej destrukcji.
Młyn Bieńczycki był stałym obiektem mojego dzieciństwa. Często chodząc na spacery jak dzieciak z rodzicami mijaliśmy ten młyn. Pamiętam go jako pełnego życia, huczący i pracujący cały czas. Zdarzyło mi się być wewnątrz willi właścicieli (to ten dom na zdjęciu powyżej). Tym, bardziej smutno było słyszeć o jego stopniowym niszczeniu. Tym bardziej cieszy informacja, że od 2023 r. trwa adaptacja na cele mieszkaniowe. Zainteresowanym polecam poszukać informacji o Faktorii Młyn, bo z tego co wiem, to można już zamawiać tam mieszkania!

























