26 lutego 2026

Ślad po Ewangelikach - Szeszupka

Suwalszczyzna od wieków była miejscem spotkania kultur i religii. Obok katolików i prawosławnych żyli tu Żydzi, staroobrzędowcy oraz ewangelicy. Choć dziś ta różnorodność jest mniej widoczna, ślady dawnej obecności wciąż można odnaleźć – jednym z nich jest cmentarz ewangelicki we wsi Szeszupka, położonej w sercu Suwalskiego Parku Krajobrazowego.


Pierwsi ewangelicy pojawili się na Suwalszczyźnie w XVIII wieku, przybywając głównie z Prus Wschodnich. Byli to osadnicy niemieckiego pochodzenia, którzy zakładali wsie, gospodarstwa i tworzyli lokalne społeczności. W XIX wieku powstały parafie ewangelicko-augsburskie, m.in. w Suwałkach, gdzie w latach 1838–1841 wzniesiono klasycystyczny kościół Świętej Trójcy - jedyną dziś czynną świątynię luterańską w regionie.



Społeczność ewangelicka była niewielka, ale aktywna. W 1931 roku w Suwałkach mieszkało 619 ewangelików (ok. 2,8% populacji miasta), a na całej Suwalszczyźnie istniało około 40 cmentarzy ewangelickich. Pewna grupa opuściła te ziemie po 1918 r., gdy trafiły one do odrodzonej Polski. Kres obecności przyniosła II wojna światowa - większość ewangelików opuściła region w 1944 roku, wycofując się wraz z armią niemiecką, cofającą się pod naporem Armii Czerwonej.



Nekropolia w Szeszupce powstała w XIX wieku i przez lata była miejscem pochówku lokalnych ewangelików. Do dziś zachowało się kilka nagrobków z tamtego okresu, choć większość uległa zniszczeniu wskutek dewastacji i zaniedbania. Przez dziesięciolecia cmentarz popadał w ruinę, aż w ostatnich latach został uporządkowany – teren ogrodzono kamiennym murkiem, a obok poprowadzono ścieżkę edukacyjną „U źródeł Szeszupy”, która łączy Malesowiznę z Łopuchowem.



Cmentarz ewangelicki w Szeszupce to nie tylko zabytek - to świadectwo historii ludzi, którzy współtworzyli Suwalszczyznę. Odwiedzając to miejsce, warto pomyśleć o losach dawnych mieszkańców, o ich wierze, tradycjach i dramatycznym exodusie w czasie wojny. To również okazja, by odkryć mniej znane oblicze regionu, w którym obok siebie żyły różne kultury i religie.


Do poczytania!

22 lutego 2026

Niemy świadek zbrodni - Giby

Jak zaczyna przeglądać się przewodniki rejonów, gdzie się wyjeżdża, to zawsze człowiek znajdzie coś ciekawego. No bo na przykład jak się nie zaciekawić, jak na hasło "Staroobrzędowcy" wyskakują w odpowiedziach nie tylko strony Wikipedii, ale też informacje, że ich świątynie nazywają się molennami. O jednej w Wodziłkach już pisałem. Tam też można znaleźć trochę informacji o tym kim są Staroobrzędowcy. A dziś jesteśmy w Gibach, pod kościołem, który kiedyś był molenną.


Giby to malownicza wieś położona w województwie podlaskim, w sercu Suwalszczyzny, pomiędzy jeziorami Gieret i Pomorze, nad rzeką Marychą. Jej początki sięgają roku 1594, kiedy została założona jako osada osoczników – strażników królewskich puszcz, którzy chronili lasy przed kradzieżą drewna i dbali o zwierzynę łowną. Dawna nazwa wsi brzmiała Heret, od pobliskiego jeziora (dziś Gieret). W XVII wieku Giby były największą osadą osocką w okolicy, z młynem, karczmą i rudnią Milewskich.


Przez wieki miejscowość przeżywała burzliwe dzieje – od potopu szwedzkiego, przez epidemie, aż po dramatyczne wydarzenia XX wieku. Szczególnie tragiczny był lipiec 1945 roku, kiedy w okolicach Gib miała miejsce obława augustowska – akcja NKWD, w której zaginęło około 600 osób. Dziś o tej zbrodni przypomina pomnik-głazowisko projektu Andrzeja Strumiłły, stojący przy drodze do Sejn. O samej obławie napisze trochę niżej. 


Najcenniejszym zabytkiem Gib jest drewniany kościół pw. św. Anny, który ma niezwykłą historię. Pierwotnie była to molenna staroobrzędowców, wzniesiona w 1912 roku we wsi Pogorzelec. Staroobrzędowcy (starowiercy) przybyli na Suwalszczyznę w XVII wieku, uciekając przed prześladowaniami w Rosji po reformach patriarchy Nikona. Ich świątynia służyła jako dom modlitwy do 1941 roku. W czasie II wojny światowej została uszkodzona, a po wojnie odbudowana, lecz z czasem opustoszała i niszczała.


W 1982 roku budynek przeniesiono do Gib i dostosowano do funkcji katolickiej świątyni. W 1984 roku konsekrowano go pod wezwaniem św. Anny i św. Huberta, patrona leśników i myśliwych. Od 1992 roku kościół jest siedzibą parafii św. Anny.



Kościół św. Anny to orientowana, drewniana budowla salowa o zwartej bryle, z prostokątnym prezbiterium i dwuspadowym dachem krytym blachą. Od zachodu wznosi się trójkondygnacyjna wieża dzwonnicy – dwie dolne kondygnacje na planie kwadratu, trzecia oktagonalna z otworami dzwonnymi, zwieńczona ostrosłupowym hełmem i smukłą kopułką z krzyżem. Na kalenicy dachu znajduje się mała wieżyczka sygnaturki z cebulastym hełmem.






Wnętrze przykrywa drewniany strop kasetonowy, a ściany obite są boazerią. Szczególną ozdobą są płaskorzeźbione stacje Drogi Krzyżowej autorstwa Jerzego Śrzednickiego oraz elementy wykonane z poroży zwierząt puszczańskich – żyrandole, kinkiety, świeczniki – nawiązujące do patronatu św. Huberta. W świątyni znajdują się trzy ołtarze: główny z krucyfiksem, boczny św. Anny i boczny św. Huberta. Całość tworzy unikalny klimat, łączący tradycję staroobrzędową z katolicką symboliką.







Kiedy Józef Szczepański pisał swój ostatni wiersz "Czerwona zaraza" nie wiedział jeszcze o wielu zbrodniach Armii Czerwonej, dokonywanych i po 17 września 1939 r. jak i po wkroczeniu na ziemie polskie w 1944 r. Mordowano jeńców wojennych, jak i ludność cywilną. W miejscu, gdzie obecnie stoi kościół w Gibach, 25 września 1939 r. rozstrzelano 5 żołnierzy 24 batalionu Korpusu Obrony Pogranicza "Sejny", co upamiętnia pamiątkowy kamień i słup graniczny. 





Czym była wspomniana obława Augustowska? Była to największą sowiecką zbrodnią na Polakach po zakończeniu II wojny światowej. To masowa operacja przeprowadzona w lipcu 1945 roku przez oddziały Armii Czerwonej, NKWD oraz wspierające je jednostki Ludowego Wojska Polskiego i Urzędu Bezpieczeństwa. Jej celem było rozbicie polskiego podziemia niepodległościowego działającego na Suwalszczyźnie i w Puszczy Augustowskiej.


Akcja trwała od 10 do 25 lipca 1945 r. i objęła obszar około 3,5 tys. km². Zatrzymano wówczas 7–10 tysięcy osób, z których większość po przesłuchaniach zwolniono, ale około 592 osób zaginęło bez śladu – najprawdopodobniej zostały zamordowane przez sowieckie służby specjalne, prawdopodobnie na terenie dzisiejszej Białorusi. Do dziś nie znamy miejsc ich pochówku ani dokładnych okoliczności śmierci.


Obława Augustowska nazywana jest czasem „Małym Katyniem”, ponieważ była brutalną pacyfikacją i zbrodnią dokonaną na obywatelach polskich w czasie, gdy Polska formalnie była sojusznikiem ZSRR. Przez dekady władze PRL blokowały wszelkie dochodzenia, a temat był objęty ścisłą cenzurą. Obecnie Giby są głównym miejscem upamiętnienia tej zbrodni.


Do poczytania!