23 kwietnia 2026

Środek Europy - Suchowola

W 1775 r. kartograf królewski, Szymon Sobiekrajski postanowił wyznaczyć środek kontynentu europejskiego. W tym celu połączył liniami punkty położone najdalej na północ i na południe oraz na zachód i na wschód kontynentu. A punkt przecięcia tych linii wyznaczył środek Europy - właśnie w Suchowoli na Podlasiu. 


Pierwsze wzmianki o osadzie pochodzą z XVI wieku, kiedy była królewską wsią w Puszczy Nowodworskiej. Nazwa „Suchowola” wiąże się z określeniem „suchy korzeń” – miejscem powstałym na zrębie leśnym, oraz „wola” – przywilejem wolnizny dla osadników. Miasto rozwijało się dzięki położeniu na szlaku handlowym z Mazowsza do Grodna. W XVII i XVIII wieku kwitł tu handel zbożem, bydłem i końmi, a na rozwój wpływali Tatarzy (garbarstwo) i Żydzi (handel, rzemiosło). W 1777 roku Suchowola otrzymała prawa miejskie, utracone w 1950 i odzyskane w 1997 roku.


"Słownik geograficzny Królestwa Polskiego i innych krajów słowiańskich", pochodzący z 1890 r. podaje ciekawa strukturę narodowościowo- religijną: 1184 żydów, 1087 katolików, 12 muzułmanów i 9 prawosławnych. 
W 1939 r. miasteczko na mocy traktatu Ribentropp - Mołotow zostaje początkowo włączone do ZSRR. Po ataku Niemiec na ZSRR zostaje szybko zajęte i już na jesieni 1941 r. zostaje utworzone tu getto dla ludności żydowskiej, gdzie zwieziono też żydów z okolicznych miejscowości. W sumie przez getto przeszło 5 tysięcy ludzi. 2 listopada 1942 r. zostało ono zlikwidowane, mieszkańców wywieziono najpierw do obozu w Kiełbasinie pod Grodnem a potem zlikwidowano w obozie zagłady w Treblince.  


Przy dawnym rynku w Suchowoli stoi murowany kościół św. apostołów Piotra i Pawła. Pierwszą świątynią w Suchowoli był drewniany kościół wybudowany w 1791 r. Gdy w 1798 r. nakazem władz pruskich zamknięto kościół w pobliskiej Chodorówce i przeniesiono parafię do Suchowoli, tenże kościół nie był jeszcze gotowy, więc przewieziono z Chodorówki wszystko, co niezbędne do sprawowania Mszy Świętej i nabożeństw, w tym 4 ołtarze.


W 1876 r. wierni postanowili postarać się o większą świątynię. Zamówiono więc projekt u grodzieńskiego architekta Jakuba Fordona i po uzyskaniu zgody od gubernatora w Grodnie, rozpoczęto w 1879 r. budowę. Pod kierunkiem inżyniera Romualda Samotryja- Lenczewskiego ukończono budowę, 7 października 1885 r. kościół poświęcono i zaczęto sprawować w nim kult. Ostatecznie konsekracji dokonał bp wileński Edward Ropp w dniu 10 września 1905 r. 


28 lipca 1944 r. wycofujący się Niemcy zaminowali i wysadzili w powietrze front kościoła z obiema wieżami. Całość odbudowano według nowego projektu pod kierunkiem ks. Stefana Porczyka a od 1947 r. ks. Nikodema Zarzeckiego. W 1992 r. rozpoczął się trwający 5 lat remont kościoła, w czasie którego min. wymieniono drewniane stropy na żelbetonowe. 




Kościół reprezentuje styl klasycystyczny z elementami neogotyckimi. Budowla jest ceglana, z dwoma wieżami w fasadzie, które nadają jej monumentalny charakter. Wnętrze podzielone jest na trzy nawy, oddzielone kolumnami. Ołtarz główny jest bogato zdobiony rzeźbami świętych, a boczne ołtarze pochodzą z XIX wieku. Jednym z najcenniejszych zabytków jest osiemnastowieczna ambona sprowadzona z innej świątyni.




Z kościołem w Suchowoli wiążą się historie dwóch kapłanów. Pierwszym z nich jest błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko.


Znany był z organizowania Mszy za Ojczyznę w kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, które gromadziły tłumy i dawały nadzieję w trudnym okresie stanu wojennego. W swoich kazaniach odważnie mówił o godności człowieka, wolności sumienia i potrzebie przebaczenia, głosząc dewizę: „Zło dobrem zwyciężaj”. Urodził się 14 września 1947 r. w Okopach i został ochrzczony w kościele parafialnym w Suchowoli, przy chrzcielnicy, którą widać na poniższym zdjęciu. Jego imię chrzcielne to Alfons, jednak zmienił imię w czasie studiów seminaryjnych. 


Za swoją działalność był inwigilowany i szykanowany przez Służbę Bezpieczeństwa. 19 października 1984 r. został porwany i zamordowany przez funkcjonariuszy SB. Jego pogrzeb w Warszawie stał się wielką manifestacją sprzeciwu wobec reżimu. W 2010 r. ks. Jerzy został beatyfikowany jako męczennik Kościoła katolickiego.


Drugim kapłanem był ks. Stanisław Suchowolec. Urodził się 13 maja 1958 r. w Białymstoku. Po ukończeniu III Liceum Ogólnokształcącego w Białymstoku w 1977 r. wstąpił do seminarium duchownego. Święcenia kapłańskie przyjął 11 czerwca 1983 r. z rąk bp. Edwarda Kisiela. Pierwszą posługę pełnił jako wikariusz w parafii św. Apostołów Piotra i Pawła w Suchowoli - rodzinnej miejscowości ks. Jerzego Popiełuszki. Obaj kapłani byli blisko zaprzyjaźnieni; ks. Jerzy miał powiedzieć matce: „Mamo, nie martw się, bo gdyby, nie daj Boże, coś mi się stało, to przecież Staszek mnie zastąpi”


Po zamordowaniu ks. Popiełuszki w 1984 r. Suchowolec otoczył opieką jego rodzinę, założył izbę pamięci i wzniosł symboliczny grób w Suchowoli. Regularnie odprawiał Msze za Ojczyznę, wygłaszając patriotyczne kazania, co ściągnęło na niego uwagę Służby Bezpieczeństwa. Był wielokrotnie zastraszany, otrzymywał anonimy z pogróżkami, jego samochody sabotowano, a on sam był celem zamachów i pobić. W lipcu 1986 r. został przeniesiony do parafii Niepokalanego Serca Maryi w Białymstoku (os. Dojlidy), gdzie kontynuował działalność duszpasterską i opozycyjną, współpracując z podziemną „Solidarnością” i Konfederacją Polski Niepodległej.


Zginął tragicznie w nocy z 29 na 30 stycznia 1989 r. w wieku 31 lat. Oficjalnie podano, że przyczyną śmierci było zaczadzenie w wyniku pożaru na plebanii, jednak okoliczności wskazują na celowe podpalenie. Potwierdziły to wnioski śledztwa prowadzonego przez lubelski oddział IPN. Ksiądz Stanisław Suchowolec jest uznawany za jedną z ostatnich ofiar komunizmu w Polsce, zamordowanym przez Służbę Bezpieczeństwa.






Przed wejściem do świątyni znajduje się symboliczny grobowiec obu kapłanów. Jednego, który został tu ochrzczony, drugiego, który tu posługiwał. 


A tak na zakończenie - zaczynałem wpis o środku Europy - tym geograficznym. Gdy został on wyznaczony, na rynku w Suchowoli postawiono pamiątkowy głaz. To, jak wygląda on obecnie, przedstawia poniższe zdjęcie. 


Do poczytania!

18 kwietnia 2026

Miejsce końca społeczności - Brzozów

Las brzozowski wygląda dziś spokojnie. Szum drzew, śpiew ptaków, zapach ziemi – wszystko wydaje się tak zwyczajne. A jednak to miejsce kryje w sobie krzyk, którego nie słychać, i łzy, których nie widać. Pod warstwą liści spoczywają ofiary jednej z największych tragedii XX wieku. Zanim opowiem o tym lesie, cofnijmy się do czasów, gdy Brzozów tętnił życiem, a jego ulice rozbrzmiewały rozmowami w języku polskim i jidysz.


Przez stulecia Brzozów był miejscem spotkania kultur. Społeczność żydowska, obecna tu od XVII wieku, wniosła do miasta bogactwo tradycji i przedsiębiorczości. W centrum stała synagoga, obok niej szkoła talmudyczna. Żydzi prowadzili handel, rzemiosło, byli częścią codzienności Brzozowa. Ich życie toczyło się w rytmie świąt, modlitw i pracy – aż do czasu, gdy wojna przerwała ten spokojny bieg.


Getto w Brzozowie zostało utworzone w 1941 lub na początku 1942 roku. Objęło ono wschodnią część rynku wraz z ulicą Piastową. Przesiedlenie na jego teren zaskoczyło żydowską społeczność z Brzozowa. Getto było przeludnione, pokój dzielić musiało nawet 10 osób. Mieszkańcom pod karą śmierci zabroniono opuszczania granic getta dalej niż na 1 kilometr. Wewnętrznego porządku pilnować miała policja żydowska. W nocy „bezpieczeństwa” strzec miało 200 mężczyzn oraz oddziały obrony przeciwlotniczej (jej członkami byli Polacy kontrolowani przez żandarmerię i policjantów granatowych). Piętnastu poważanych Polaków wraz ze wszystkimi żydowskimi mieszkańcami miasta mieli być zakładnikami gwarantującymi brak działań sabotażowych. Dziesiątki Żydów z Brzozowa wykonywały roboty w obozie pracy przymusowej w Kalnicy, koło Baligrodu.


18 czerwca 1942 r. do Brzozowa przesiedlono około 400 Żydów z okolicznych miejscowości, m.in. 20 rodzin z Humnisk. Odnotowano tu także obecność przesiedleńców z getta w Krośnie. Na początku sierpnia, 258 Żydów deportowano do obozu pracy przymusowej w Płaszowie, wysyłając ich tam ze stacji kolejowej w Targowiskach. Około 40 osób deportowano na roboty do rafinerii w Grabownicy. Naziści z jednodniowym wyprzedzeniem poinformowali Judenrat o tym, że 10 sierpnia mieszkańcy getta zostaną deportowani do obozów pracy przymusowej. Żydzi dostali rozkaz zgromadzenia się przy lokalnym stadionie nieopodal rzeki Stobnicy. Mogli wziąć ze sobą 20 kg bagażu. Ogłoszono także, że deportacja nie obejmuje około 50 fachowców i ich rodzin. Lokalna społeczność żydowska obawiała się zapowiedzianego przesiedlenia, jako iż wiedziano o głębokich dołach wykopanych w pobliskim lesie dwa dni wcześniej. Na stadionie, na który mieszkańcy getta dotarli bez eskorty, selekcję przeprowadzał pojedynczy esesman, który kierował Żydów do wyjścia, gdzie czekali członkowie SS. Tam ładowano ich do ciężarówek. Ostatnimi osobami, które załadowano byli członkowie Judenratu. Ciężarówki odjechały w kierunku lasu Brzozów-Zdrój lub Stara Wieś. Do 10:30 rano stadion był pusty.


W okolicach Zmiennicy transport się zatrzymał. Żydom rozkazano się rozebrać, a następnie poprowadzono ich w głąb lasu, aż doszli do polany, gdzie mieszkańcy często urządzali pikniki. Egzekucję przeprowadzało trzech członków SS, którzy strzelali do ofiar w potylicę. Małe dzieci mordowano przy użyciu żelaznego łomu. Do godziny 14:00 zamordowano od 700 do 800 osób. Jako, iż policja rozkazała Judenratowi sporządzić dokładne listy ludzi wysłanych w ciężarówkach, nastały poszukiwania około 100 osób, które zdołały się ukryć. Według innego źródła akcję likwidacyjną w Brzozowie przeprowadziło Gestapo z Krosna. W czasie jej trwania zamordowano około 1400 Żydów, z czego około 800 zastrzelono w osadzie Karolówka. Niektóre źródła, w tym Księgi Pamięci podają, że wielu Żydów przeżyło selekcję, po czym zostali wysłani do Iwonicza, położonego 23 kilometry od Brzozowa. Stamtąd Żydzi z Brzozowa trafić mieli do obozu zagłady w Bełżcu.


W 1962 r. z inicjatywy Natana Weissa, jednego z niewielu przedwojennych Brzozowskich Żydów podjęto wysiłek upamiętnienia zamordowanych. Sam Weiss, jako 15 latek niedługo przed eksterminacją trafił do obozu koncentracyjnego w Płaszowie (KL Plaszow), jednak przeżył Holokaust. Początkowo wylano betonową płytę w miejscu masowych grobów i postawiono pomnik w kształcie Gwiazdy Dawida przy drodze (ostatnie zdjęcie wpisu). 



Po upadku komunizmu powstał pomnik, wspierający się na 6 kolumnach, symbolizujących sześć milionów ofiar Holokaustu. Pomiędzy filarami poprowadzono linie, tworzące Gwiazdę Dawida. Na betonowym suficie wyryty jest fragment z biblijnej księgi Ezechiela, z fragmentu o zeschłych kościach: "Te kości to cały dom Izraela" (Ez 37,11a).  


Nad sufitem mała kopułka, przypominająca zwieńczenie Aron-ha-kodesz, czyli miejsca przechowywania zwojów Tory. Na niej Menora (siedmioramienny świecznik), pod nią Gwiazda Dawida. Pod kopułą miejsce wyglądające jak Bima - podwyższenie, z którego w synagodze odczytuje się Torę z szulchanem - stołem do położenia zwoju. 


Widać, że miejsce jest odwiedzane, chociażby po "papierowych świeczkach", jak ta na zdjęciu poniżej i na którymś powyżej. 


Milczący las będący świadkiem wielkiej tragedii. Kolejne miejsce w naszej Ojczyźnie, miejsce tak podobne do wielu innych. Zbyt wielu. 



Do poczytania!