28 kwietnia 2026

Pierwsza po wojnie - Zyndranowa

Piękne są te wszystkie wsie, które leżą na końcu świata. Te wszystkie miejscowości, w których kończy się droga, z której dalej już nie pojedziesz samochodem - co najwyżej pójdziesz pieszo. A jak już chcesz wyjechać - to tylko tą samą drogą, którą przyjechałeś. Oczywiście, dużo jest takich osad w górach i dziś zapraszam do jednej z nich, w Beskidzie Niskim. 


Zyndranowa to malownicza wieś położona w województwie podkarpackim, w gminie Dukla, tuż przy granicy polsko-słowackiej. Rozciąga się wzdłuż doliny potoku Panna (dawniej Sołotwyna), otoczona górami Jaśliskiego Parku Krajobrazowego. Jej zabudowania ciągną się na długości około 5 km, a otaczające ją wzgórza i lasy tworzą wyjątkowy krajobraz, który od wieków przyciągał osadników i podróżników. Tym bardziej, że leży tuż przy przełęczy dukielskiej, ułatwiającej pokonanie Karpat w tym rejonie, niedaleko od starego szlaku handlowego na Węgry. 


Historia Zyndranowej sięga końca XIV wieku – przyjmuje się, że wieś powstała przed rokiem 1399. Według legendy jej założycielem był rycerz Zyndram z Maszkowic, który po bitwie pod Grunwaldem osiedlił tu jeńców wołoskich. Choć ta opowieść jest barwna, bardziej prawdopodobne jest, że nazwa pochodzi od niemieckiego słowa zendra (ruda żelaza), co wiąże się z odkrytymi tu złożami i działalnością górniczą. Dodatek „-nowa” oznaczał „nową kopalnię”.


Pierwsze wzmianki o Zyndranowej pojawiają się w dokumentach z XVI wieku. W 1532 roku wieś należała do Ewy z Dukli, a później przechodziła w ręce kolejnych właścicieli: Kobyleńskich, Męcińskich oraz włoskich kupców, w tym Oktawiana Guczy. Już w tym okresie istniała tu cerkiew, co świadczy o ugruntowanej strukturze osadniczej i religijnej.


Zyndranowa była przez wieki centrum życia religijnego Łemków. Pierwsi mieszkańcy wsi byli prawosławnymi i szczególnie długo opierali się unii - przeszli na grekokatolicyzm dopiero po 1700 roku. Pierwsza cerkiew powstała w górnej części wsi, kolejne w centrum i dolnym końcu osady. W 1897 roku, dzięki staraniu ks. Kornilyja Kopystiańskiego, wzniesiono dużą drewnianą świątynię z pięcioma kopułami i bogatym ikonostasem w stylu ukraińskim. Obok wybudowano dzwonnicę z 4 dzwonami - trzy z nich zarekwirowali Niemcy w czasie II wojny, ostatni zabrał w 1947 dowódca WOP i nie wiadomo, co się stało. Przywiązanie do prawosławia ujawniło się w czasie schizmy tylawskiej w 1926 r., gdy większość mieszkańców odwróciło się od unii. 


XX wiek okazał się być bardzo niekorzystny dla wsi. Początek I wojny to mobilizacja ponad 100 mieszkańców, wcielonych do armii austro- węgierskiej, z której nie wszyscy wrócili do domu. Przez wieś dwukrotnie przetoczył się walec walk z wojskami rosyjskimi, co doprowadziło min. do spalenia górnej części wsi i powstania cmentarza wojennego (który już nie istnieje). Jeszcze gorzej działo się w czasie II wojny. Miejscowi Żydzi zostali zamordowani w lesie Budna koło Barwinka, ponad 200 osób wywieziono na prace do Niemiec, kilka osób trafiło do obozów koncentracyjnych. W czasie operacji dukielskiej we wsi mieścił się jeden z punktów dowodzenia, spłonęło też 30 domów. W ramach akcji Wisła wysiedlono na "Ziemie Odzyskane" 34 rodziny, z których 10 wróciło po 1956 r. Do opuszczonych domów po przesiedleńcach sprowadzano osadników, inne burzono i palono.  


Rodziny Łemkowskie, które wróciły zastały dramatyczny obraz niszczonej osady i ledwo stojącej cerkwi. Podejmowano próby jej ratowania, na co nie zgadzały się władze państwowe, obiecując w zamian zgodę na budowę nowej świątyni. W 1958 r. zawaliła się główna kopuła, całą cerkiew, będącą w bardzo złym stanie rozebrano w 1962 r. Oczywiście, jak to za komuny - zgody na budowę nową cerkiew nie wydano, aż do 1983 roku. Wtedy to rozpoczęto budowę nowej świątyni, liturgię sprawowano w domu gromadzkim. Gdy ją oddano do użytku w 1985 r., była to pierwsza nowa świątynia na Łemkowynie po II wojnie światowej. 


Nowa świątynia w swoim kształcie odwołuje się do tradycyjnych cerkwi łemkowskich - ma trójdzielną strukturę, gdzie każda część ma plan zbliżony do kwadratu. Nosi wezwanie św. Mikołaja, bardzo popularnego w polskich Karpatach. Przynależy do parafii Opieki Matki Bożej w Komańczy.


Tuż obok znajduje się zachowana chata żydowskiej rodziny, nieme świadectwo ludności, która została eksterminowana przez Niemców z tych ziem. Przed domem tablica pamiątkowa, w kształcie macewy. 






Kawałek dalej znajduje się Skansen Kultury Łemkowskiej, założony w 1968 r., przez wiele lat mający charakter prywatny, prowadzony przez Teodora Gocza, Łemka pochodzącego z Zyndranowej. Skansen powstał na bazie chyży Teodora Kukieły (pradziada założyciela), pochodząca z 1860 r. wokół niej zachowano różne elementy gospodarstwa właściciela. Zresztą wspomniana wcześniej chata żydowska też należy do skansenu.


Na terenie skansenu upamiętnieni są żołnierze radzieccy i czechosłowaccy, którzy polegli w czasie walk na przełęczy dukielskiej. 





Kolejne dwa pomniki upamiętniają męczeństwo Łemków. Po prawej upamiętnienie ofiar Thalerhofu - austriackiego obozu internowania, który został stworzony w czasie I wojny dla wszystkich sprzyjających Rosji. Więziono tam zwłaszcza rusofilską inteligencję (w tym księży) w tragicznych warunkach, które doprowadziły do śmierci wielu z nich. O samym Thalerhofie będzie przy innej okazji. 


Z kolei obóz w Jaworznie to jedna z niechlubnych kart historii komunistycznej Polski. Już w kwietniu 1945 r. na bazie podobozu KL Auschwitz - Arbeitslager Neu-Dachs - utworzono pod miastem Centralny Obóz Pracy, w ramach którego działał podobóz ukraińsko- łemkowski. Do 1949 r. więziono w nim ludzi podejrzanych o przynależność i współpracę z OUN/UPA, inteligencja łemkowska a także ludzie złapani przy próbie powrotu w rodzinne strony. Wobec uwięzionych stosowano przemoc fizyczną i psychiczną, doprowadzając przynajmniej 162 z nich do śmierci.




Poniżej można zobaczyć pozostałości znalezione na polu bitwy o przełęcz dukielską. 








Poniżej cygańska kuźnia, przeniesiona do skansenu z Olchowca. 





Przy ogrodzeniu chaty Zalmana można zobaczyć potrzaskane macewy (nagrobki żydowskie), które Niemcy wykorzystywali do utwardzania dróg.  


Do poczytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz