30 maja 2026

Na Północnych Mazurach - Srokowo

Zacznę od banału - Polska jest krajem mocno zróżnicowanym. I jeśli chodzi o krajobrazy, czy o architekturę, czy też o ludzi. Bardzo dużo zależy od przeszłości, od tego, kto dane tereny posiadał dawniej. Szczególnie widać to, gdy ktoś z Małopolski (jak autor tych słów), wybierze się na przykład na Mazury, tak jak ma to miejsce w tym wpisie. 


Lądujemy dzisiaj w Srokowie, w niewielkim mieście na północnych rubieżach naszej Ojczyzny, gdzie już niedaleko do granicy z obwodem królewieckim. Miasteczko może nie przyciąga zbyt wielu turystów, jednak ma swoje smaczki, dla których warto się zatrzymać, na przykład jadąc od opisywanych już tutaj śluz w Leśniewie.


Dzisiejsze Srokowo przez stulecia nosiło nazwę Dryfort - po niemiecku Drengfurth. Miejscowość powstała na początku XV wieku na terenach należących do państwa krzyżackiego. Miasto lokowano w 1405 r. na prawie chełmińskim, co widać po regularnym planie z centralnym rynkiem i siecią ulic tworzących charakterystyczny układ „drabinowy”. Przywilej lokacyjny wydał Wielki Mistrz Krzyżacki Konrad V von Jungingen. 


Losy miejscowości były burzliwe. W czasie wojen polsko-krzyżackich mieszkańcy opowiedzieli się po stronie króla Kazimierza Jagiellończyka, co po niepowodzeniach wojny przyniosło miastu zniszczenia. W XVII wieku Srokowo ucierpiało podczas najazdów tatarskich oraz wojen szwedzkich. Szczególnie tragiczny był rok 1657, kiedy spalono znaczną część zabudowy miejskiej, a miejscowy kościół został poważnie uszkodzony. Po II wojnie światowej miejscowość znalazła się w granicach Polski, a w  1950 roku otrzymała nazwę, którą nosi do dzisiaj - Srokowo, nadaną na cześć geografa i badacza Prus Wschodnich, Stanisława Srokowskiego.


Najcenniejszym zabytkiem miejscowości jest kościół pw. Podwyższenia Krzyża Świętego. Świątynię ufundowano wraz z lokacją miasta, a jej główna część została ukończona około 1409 roku. Jest to jednonawowy kościół gotycki zbudowany z cegły na kamiennym fundamencie, z charakterystyczną wieżą od strony zachodniej.




Kościół był wielokrotnie remontowany po pożarach i zniszczeniach wojennych. Szczególnie ucierpiał podczas najazdu tatarskiego w 1657 roku. W kolejnych stuleciach odbudowywano wieżę, wzmacniano mury i odnawiano wnętrze. Do dziś można podziwiać elementy wyposażenia pochodzące z różnych epok, w tym zabytkową figurę Madonny z początku XV wieku oraz historyczne organy wykonane w XVIII wieku przez Jana Preussa z Królewca.


Dzieje świątyni odzwierciedlają historię całego regionu. W okresie reformacji kościół przeszedł w ręce ewangelików i pozostawał ich własnością aż do zakończenia II wojny światowej. Po 1945 roku został ponownie przejęty przez katolików. W 1962 roku erygowano parafię rzymskokatolicką.



Najbardziej znana miejscowa legenda związana jest z kościołem. Opowieść mówi o XVI-wiecznym dzwonie przywiezionym do Srokowa z pobliskiego Kosakowa. Po spaleniu tamtejszego kościoła postanowiono przewieźć dzwon do Srokowa i umieścić go w nowej wieży. Drewniana wieża wzniesiona dla niego w Srokowie zawaliła się, a budowniczy zmarł w tajemniczych okolicznościach. Mieszkańcy uznali to za znak, że dzwon powinien wrócić na swoje dawne miejsce. Historia ta przez stulecia była przekazywana wśród mieszkańców okolicznych wsi.



Inne lokalne legendy opowiadają o tajemniczych światłach pojawiających się na okolicznych bagnach, utożsamianych z duchami poległych i zaginionych w czasie wielu wojen i najazdów, które doświadczyły te tereny.





Do poczytania!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz