25 lutego 2025

Te nazwy są piękne - Rozbórz Okrągły


Założę się, że już to wspominałem, ale kocham nazwy polskich miejscowości. Czasami są tak dziwne i odklejone, że aż człowiek się zachwyca. No bo jak tu nie zwolnić, jadąc od Kańczugi do Pruchnika widząc tablicę "Rozbórz Długi". A jak już widzisz drogowskaz Rozbórz Okrągły i wystającą wieżę wyglądającą na wieżę starego kościoła lub cerkwi? To będąc mną musisz tam skręcić. 
Pierwsze wzmianki o Rozborzu pochodzą z 1356 roku i są związane z bojarem Jaczkiem Słoneczkiem, protoplastą rodów Pruchnickich i Rozborskich. Posiadał On dwie miejscowości - Uherce, które stały się Pruchnikiem i Rozbórz, starą siedzibę rodową. Na północnej jego części powstał dzisiejszy Rozbórz Długi, południowa, w kształcie owalnym stała się dzisiejszym Rozborzem Okrągłym. Rejestry poborowe świadczą, że we wsi już w 1507 r. znajdowała się drewniana cerkiew, choć prawdopodobnie była dużo wcześniej. O mieszanym charakterze mieszkańców Rozborza poświadcza chociażby zeznanie podstolego przemyskiego, Jana Pieniążka, który w 1592 r. stwierdzał, że wieś zamieszkują częściowo katolicy łacińscy, a częściowo prawosławni. 


Obecna świątynia została wybudowana w bardzo prostym stylu w latach 1802 -1804. To budowla murowana, z przyporami po bokach nawy i prezbiterium. Samo prezbiterium zamknięte jest trójbocznie, z zakrystią od zachodu. Dach jednokalenicowy, kryty blachą.


W 1833 r. dobudowano babiniec z wieżą na planie kwadratu, która początkowo została zwieńczona banią, a po przejęciu przez kościół rzymskokatolicki zmieniono zwieńczenie na iglicę z miejscem na sygnaturkę. 



Po stronie zachodniej, za prezbiterium znajduję się ciekawy krzyż nagrobny w kształcie krzyża maltańskiego, na którym znajduje się napis w języku polskim, informujący, że ksiądz Jan de Dobra Bryliński przebywał na miejscowej parafii 46 lat i zmarł w 1824 r. 


Ciekawe informacje o przejściu miejscowej parafii pod jurysdykcję rzymskokatolicką znajdujemy w książce bp Białogłowskiego i ks. Zycha Dobre drzewo rodzi dobre owoce... Zarys dziejów parafii rzymskokatolickiej w Rozborzu Okrągłym:
Jednym z najbardziej drastycznych i nieprzyjemnych epizodów z okresu posługi ks. Mateusza Chomonia było wzywanie wiernych do rzezi Polaków w roku 1943. Stanowisko takie zajął m.in. na ambonie w dzień Zielonych Świątek. Podobnie w czerwcu tegoż roku dał sygnał do mordów biciem dzwonów cerkiewnych. Na szczęście akcja ta nie została podjęta przez parafian, a nawet zraziła ich do osoby duszpasterza.

A także:
Proboszcz grekokatolicki nie pozostawił po sobie dobrej opinii wśród osób, nad którymi miał roztaczać troskę duchową. Na początku 1945 roku przedstawiciele lokalnej społeczności pisali do łacińskiej kurii biskupiej w Przemyślu: „W sierpniu 1944 r. paroch miejscowy, ks. Chomoń Matwij, wyjechał w nieznanym kierunku i parafia została bez pasterza. (…) Wszyscy grekokatolicy, nawet ci, którzy uważali się za Ukraińców, złorzeczą teraz parochowi, który miast głosić słowo Boże, zrobił z cerkwi przybytek polityki, siał nienawiść między spokrewnionymi mieszkańcami i doprowadził swych parafian na brzeg przepaści. Przez to wszyscy grekokatolicy stracili zaufanie zupełnie do swych duszpasterzy, którzy zostawili ich na łasce losu i proszą Polaków usilnie, by starali się o polskiego księdza, który by potrafił swym taktownym postępowaniem usunąć rozdźwięk między ludźmi.



Do poczytania!



Przemieszczona - Zadąbrowie

Tak się złożyło, że mimo tego, że moja rodzina pochodzi z Podkarpacia, to jednak urodziłem się Krakusem i większość moich podróży wcześniej, czy później kończy się powrotem w okolice Krakowa, gdzie aktualnie mieszkam. Od czasu, gdy dociągnięto autostradę A4 do wschodniej granicy państwa, staram się jak najszybciej dostać na highway i w miarę szybko i wygodnie wracać na zachód. Jak już się jest w Przemyślu, to najbliższy węzeł znajduje się pomiędzy wspomnianym Przemyślem a Radymnem. 
Któregoś razu, całkiem niedaleko przed autostradą zobaczyłem charakterystyczny znak szlaku architektury drewnianej, co zachęciło do zjechania z głównej drogi. Po dojechaniu do miejscowego cmentarza, moim oczom ukazała się malutka świątynia.


Znajdujemy się w Zadąbrowiu, wsi liczącej obecnie około 1000 mieszkańców. Pierwsze wzmianki o miejscowości sięgają 1674 r., gdzie w rejestrze podatku pogłównego wspomniana jest dębowa karczma w Zadąbrowiu, przysiółku wsi Sośnica. Wieś była zamieszkana głównie przez ludność rusińską, wyznania grekokatolickiego (np. w 1785 r. było katolików rzymskich aż 7, sto lat później 120).  


Miejscowi grekokatolicy dysponowali cerkwią, zbudowaną w 1660 r., która była filią parafii w Świętem. Niektóre źródła podają nawet starszą datę powstania - 1584 r. Jest to budowla o konstrukcji zrębowej, orientowana, oszalowana pionowymi deskami. Nawa i babiniec zbudowane są na planie kwadratu, nakryte dachami dwuspadowymi, trójbocznie zamknięte prezbiterium  dachem pięciopołaciowym. Wszystkie dachy kryte są gontem, na kalenicy dachu nawy baniasta wieżyczka zwieńczona krzyżem. 


Poniżej dachu ściany obiega dwukondygnacyjny gzyms. W węgłach i po środku ściany ozdobne drewniane pilastry, których detale i zdobienia można zobaczyć na dalszych zdjęciach. Pierwotny tytuł świątyni to Zaśnięcia Bogarodzicy.



W szczycie nawy kapliczka z figurką Matki Bożej Fatimskiej i datą 1934 r. - jest to data remontu świątyni, być może po zaistniałym pożarze, o czym świadczą zapiski znalezione pod deskami obok ołtarza, mówiące o renowacji i rozbudowie, podpisane przez majstra Antina Sawkę z Trójczyc i proboszcza Grymaka ze Świętego. 



Po wysiedleniu miejscowej ludności Ukraińskiej w 1947 r. świątynią zaopiekowała się parafia rzymskokatolicka w Radymnie. W 1955 r. przeprowadzono remont, trzy lata później pomalowano całą budowlę. Dostosowano też wnętrze do liturgii rzymskiej. Z dawnego wyposażenia zachowała się tylko częściowo polichromia, oraz boczne ołtarze - jeden ze św. Michałem, drugi ze św. Mikołajem. 
W 1980 r. podjęto budowę nowego kościoła, w 1984 r. przesunięto cerkiew kilkadziesiąt metrów na wschód, by zrobić miejsce nowej świątyni. W międzyczasie, w 1983 r. została utworzona parafia Orły Zadąbrowie. 
Kolejne przemieszczenie cerkwi to rok 2011 r., gdy przeniesiono ją na teren cmentarza parafialnego, gdzie pełni rolę kaplicy przedpogrzebowej. Nie zachowała się XIX wieczna dzwonnica. 


Do poczytania!




24 lutego 2025

Aż serce zabolało - część 12 - Płonna

Pogranicze Beskidu Niskiego i Bieszczad to dawna Łemkowyna - tereny zamieszkane przez Łemków, ludność grekokatolicką. Tereny te do II wojny światowej były raczej gęsto zamieszkane, wręcz tłoczne. To bardzo zaskakuje, zwłaszcza widząc, jak dziś te tereny wyglądają. Jak ja tam trafiłem? Chyba przypadkiem, skracając sobie drogę w Bieszczady. Płonna dziś prawie nie istnieje - bo co powiedzieć o wsi, w której mieszka mniej niż 10 osób?
Lokacja Płonnej na prawie niemieckim miała miejsce w 1439 r., nieco później powtórzono lokację, tym razem na prawie wołoskim. Już w 1488 roku posiadała drewnianą cerkiew, znajdując się w posiadaniu Odnowskich. W XVII wieku należała do Baltazara Stanisławskiego, gdy została najechana przez beskidników - rozbójników, którzy splądrowali i zniszczyli dwór Baltazara, ówczesnego kasztelana sanockiego. Te wydarzenia przyczyniły się do powstania uniwersału królewskiego, wzywającego szlachtę ziemi przemyskiej do wyprawy na zbójców. 
Istnieje miejscowa legenda, że około 1624 r. wieś została najechana przez Tatarów, w trakcie którego większość mieszkańców wsi wraz z popem ponieśli śmierć męczeńską, spaleni w popalonej przez Tatarów drewnianej cerkwi. 


Od końca XVIII w. do 1913 r. wieś była własnością rodziny Truskolaskich. W 1900 r. wieś liczyła 164 domy i prawie tysiąc mieszkańców. Od 1913 r. wieś należała do grekokatolickiego księdza z Sanoka, Omelana Konstantywicza. Był On zdecydowanym ukrainofilem, wrogiem moskalofilstwa, co spowodowało, że musiał w czasie I wojny uciekać przez wojskiem rosyjskim. 



Wieś w latach 1918 -19 należała do Republiki Komańczańskiej - jednej z prób stworzenia niezależnego państwa Ukraińskiego. 
W 1944 r. wieś była miejscem stacjonowania 96 Dywizji Piechoty Wehrmachtu - był to czas operacji dukielsko- preszowskiej. Z kolei w 1946 r. wieś stała się areną walk z UPA - wpierw zamordowano we wsi 6 Polaków i 6 Ukraińców - za "zdradę sprawy Ukrainy", a 10 maja zginęło 6 żołnierzy z 34 PP.


W 1790 r. powstała we wsi cerkiew murowana. Była to stosunkowo prosta budowla, raczej bezstylowa. Trochę przypomina styl józefiński. 
Na poniższym zdjęciu, które pochodzi ze strony apokryfruski.org, możemy zobaczyć, jak wyglądała na początku lat 40. Widać dzwonnicę parawanową (stojącą do dziś), oraz plebanię, która spłonęła w 1944 r. 

Cerkiew swój ostatni remont przeszła w 1927 r. Po przesiedleniach związanych z akcją "Wisła", przestała pełnić funkcje sakralne i stała się własnością PGR. 


To otwarło proces destrukcji. Zerwano pierwotny dach z blachy, obniżono wieniec ścian i pokryto budowlę papą. Pozostając w posiadaniu Państwowego Gospodarstwa Rolnego pełniła min. funkcję obory i magazynu. 



Po upadku PGR o dawną świątynię nikt nie zadbał, do tego stopnia, że dach końcem lat 90 zapadł się do środka. Dopiero od 2007 r. dawni mieszkańcy Płonnej i ich potomkowie zaczęli dbać o pozostałości cerkwi - uporządkowano wnętrze, odremontowano dzwonnicę. 





Na ścianach cerkwi pojawiły się reprodukcje ikon, niegdyś znajdujących się w świątyni, wokół powstała wystawa zdjęć prezentujących życie dawnych mieszkańców Płonnej. 

Do poczytania!

17 lutego 2025

Ale, że gdzie? - Wólka Żmijowska

Czasami bywa tak, że człowiek jest w miejscu, które wydaje się być końcem świata, ale okazuje się, że droga ciągnie się jeszcze dalej. No i tak też było pewnej pamiętnej zimy, gdy z Horyńca Zdroju dotarłem do Żmijowisk. A potem okazało się, że jest jeszcze jedna miejscowość, która nazywa się Wólka Żmijowska. 
Mam taką rozkminę, co do nazw miejscowości. Jeżeli już brakło komuś pomysłów, to kolejnej wiosce nadawano nazwę "Wola", albo "Kolonia". A jak miejscowość była naprawdę mała, to była to "Wólka". 
I rzeczywiście. Docierając do Wólki Żmijowskiej, okazuje się, że jest to wioseczka zamieszkała przez 17 osób! (Info z 2021 r.) Gdzie to tak w ogóle jest? Województwo podkarpackie, powiat lubaczowski, gmina Wielkie Oczy, zresztą, to najmniejsza wieś w gminie. Przed II wojną była dużą wsią, zamieszkałą przez ludność rusińską. W 1944 roku doszło to tragedii, tak bardzo podobnej do innych - ukraińscy nacjonaliści z OUN-UPA zamordowali 36 miejscowych Polaków. Po zmianie granic i wysiedleniach stała się tym, czym jest dzisiaj - wsią na totalnym końcu świata.


Na lekkim wzgórku na uboczu wsi stoi opuszczona cerkiew Narodzenia Najświętszej Maryi Panny. Została zbudowana w latach 1894-96 z inicjatywy Kiryła Obuszkiewicza - parocha ze Żmijowisk pod kierownictwem  majstra ciesielskiego Józefa Hrybińskiego, pochodzącego z Wielkich Oczu. W 1898 r. krakowski malarz Stefan Fedorowski wymalował polichromie i przemalował ikonostas, zakupiony w Wierzbianach. W 1914 i później w 1927 r. została odnowiona. Kolejne lata przyniosły już upadek świątyni. Po wysiedleniach przestała pełnić funkcje kultyczne, na przełomie lat 40 i 50 drewniana dzwonnica została rozebrana na opał. W 1991 r. została uszkodzona w czasie burzy, co jednak przyczyniło się do jej remontu. W 2014 r. wyremontowano konstrukcję dachu i wymieniono jego poszycie.


Sama cerkiew jest konstrukcji zrębowej, zwęgłowana na obustronny obłap z krytym czopem, orientowana, posadowiona na otynkowanej podwalinie kamienno-ceglanej. Jest budowlą trójdzielną, co dobrze widać na poniższym zdjęciu: wydłużone prezbiterium na planie prostokąta, z zakrystią od wschodu, kwadratowa nawa główna, kryta dachem namiotowym z jednym załamaniem, tworzącym kopułę zrębową, prostokątny babiniec. Prezbiterium i babiniec kryte są dachami kalenicowymi. Wszystkie dachy wykonane są z blachy, nad każdą częścią makowice, prawdopodobnie zwieńczone pierwotnie krzyżami. 


Świątynia otoczona jest szerokimi, blaszanymi okapami, tworzącymi soboty. Powyżej tego okapu ściany są szalowane pionowymi deskami, poniżej widoczna konstrukcja zrębowa ścian. Przed wejściem ganek wsparty na dwóch kolumnach.


Wewnątrz nie zachowało się wyposażenie poza ścianą, na której znajdował się ikonostas i chórem muzycznym. Zachował się portal w kształcie oślego grzbietu z datą powstania cerkwi "1894". Z polichromii zachowało się w prezbiterium przedstawienie adoracji oka opatrzności przez dwa anioły. Fragmenty ikonostasu znajdują się w muzeum kresów w Lubaczowie. 


Do poczytania!




09 lutego 2025

Opuszczona na pograniczu - Żmijowiska

Czasami jest tak, że człowiek trafia w różne dziwne miejsca i sam się zastanawia, jak się tu znalazł. W sumie to już kilka lat temu spędzałem tydzień urlopu w zimie, w pięknym podkarpackim uzdrowisku Horyniec Zdrój. Wspaniały czas - zima, śnieg, spacerki... Aż mi się znudziło. Odezwała się wanderlust - żądza podróży. Duch niespokojny nie pozwolił na kolejny dzień nic nierobienia. Więc mapa w dłoń i w rejs! Tym sposobem znalazłem się w Żmijowiskach - małej wioseczce (aż 162 mieszkańców) tuż przy granicy z Ukrainą. 
Co ciekawe, wieś została założona w połowie XV wieku, więc jest jedną ze starszych na tych terenach. Pierwotna jej nazwa to Wola Świdnicka. Przez wieki należała do Potworowskich (założyciele), Mochyłów i Modrzejewskich. W czasach II Rzeczpospolitej wieś należała do powiatu jaworowskiego w województwie lwowskim. W 1944 r. wieś stała się miejscem śmierci 30 Polaków, zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów z OUN-UPA. 


Na uboczu dzisiejszej wsi stoi drewniana cerkiew, pochodząca najprawdopodobniej z 1770 r. (inne źródła podają rok 1786). Została zbudowana na planie dwóch prostokątów, nakrytych czterospadowymi dachami krytymi blachą, który wieńczy wieżyczka. Została konsekrowana z tytułem Zaśnięcia Bogarodzicy. 


Zły stan budowli wymusił przebudowę najpierw w 1881 r. (zburzono wtedy odrębny babiniec, który odbudowano jako integralną cześć nawy), później w 1930 r. Od 1947 r. cerkiew nie pełni funkcji kultycznych, była magazynem, obecnie stoi pusta. Ostatnie prace zabezpieczające przeprowadzono w latach 90 XX wieku. 


Wewnątrz zachowały się resztki polichromii, ołtarzy bocznych i tabernakulum. Sama budowla jest konstrukcji zrębowej, częściowo szalowana pionowymi deskami. Wokół cerkwi znajduje się cmentarz z ciekawymi nagrobkami bruśnieńskimi. 



A że od Żmijowisk do Wólki Żmijowskiej rzut beretem, to do poczytania!





08 lutego 2025

Dwuczęściowa katedra i cerkiew po sąsiedzku - Lubaczów

Odwiedzając cerkwie i cerkwiska (dla słabiej zorientowanych - miejsca po cerkwiach) regularnie pojawiała się nazwa Lubaczów. Albo przejeżdżałem przez, albo okazywało się, że przynajmniej część z wyposażenia opuszczonej świątyni znajdowało się w zasobach lubaczowskiego Muzeum Kresów. Tak więc w pewnym momencie pojawiła się idea - może by tak wreszcie pojechać do tegoż muzeum?
Wszystko pięknie ładnie, ale jak się nie sprawdza godzin pracy tego typu przybytków (zwłaszcza w zimie), to kończy się pocałowaniem klamki. No ale od czego głowa! Przypomniało mi się, że przecież istnieje coś takiego, jak diecezja zamojsko- lubaczowska.  No a skoro diecezja z dwoma miastami w nazwie, to znaczy, że w Lubaczowie jest konkatedra. Krótka nota - diecezja to jednostka ogranizacyjna Kościoła, na czele której stoi biskup. Katedra to miejsce (początkowo krzesło), z którego biskup naucza. Z biegiem czasu nazwa to przylgnęła do kościoła przy którym rezydował biskup. Konkatedra, to drugie, lub kolejne miejsce rezydowania biskupa. Łaciński przedrostek kon- oznacza "razem z", "wespół". Dotarłem na miejsce i moim oczom ukazało się coś, co można nazwać "dwa w jednym". Dwa kościoły połączone ze sobą. Niedowierzanie brało się z dwóch skrajnie różnych styli architektonicznych. Na zdjęciu poniżej - po prawej eklektyczny kościół św. Stanisława biskupa i męczennika, po lewej postmodernistyczny kościół (właściwa konkatedra) bł. Jakuba Strzemię. 


Początki parafii rzymskokatolickiej w Lubaczowie sięgają czasów Kazimierza Wielkiego, gdy w 1388 r. pojawia się pierwsza notka o kościele p.w. św, Trójcy, Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława B.M., który uposażył książe mazowiecki i bełski Ziemowit IV. Początkowo Lubaczów należał do diecezji przemyskiej, końcem XVIII w. znalazł się w diecezji lwowskiej. Pierwsze trzy kościoły były drewniane, dopiero końcem XIX wieku postanowiono wybudować kościół murowany, łączący w sobie styl romański i gotycki. Budowę rozpoczęto w 1898 r. rok później konsekrował go bp pomocniczy lwowski Józef Weber. W 1904 r. w prezbiterium umieszczono nastawę ołtarza głównego. Część wyposażenia, w tym ambona, zostało przeniesione z wcześniejszego, drewnianego kościoła.


Po II wojnie, gdy pojawiły się nowe granice, okazało się, że część diecezji Lwowskiej znalazła się na terenach Polski, a reszta została w ZSRR. Skutkiem tego Lubaczów stał się siedzibą administratury apostolskiej a kościół parafialny prokatedrą arcybiskupa lwowskiego Eugeniusza Baziaka. 
W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Bożej Łaskawej (obecnie kopia, oryginał znajduje się na Wawelu), czczony w katedrze lwowskiej do 1945 r., wywieziony stamtąd przez ostatniego arcybiskupa. Przedstawia Maryję trzymającą dzieciątko Jezus na tle panoramy Lwowa z XVI wieku. To właśnie przed tym wizerunkiem król Jan Kazimierz złożył śluby w czasie potopu szwedzkiego.  



W prawym ołtarzu bocznym możemy zobaczyć obraz św. Anny Samotrzeciej, pochodzący z końca XVII wieku. Tam też znajdują się relikwie bł. Jakuba Strzemię, podarowane przez arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, metropolitę lwowskiego. 


Po drugiej stronie, w kolejnym ołtarzu bocznym znajduje się obraz Matki Bożej Lubaczowskiej z przełomu XVII i XVIII wieku. Wizerunek ten zakryty jest tzw. sukienkami - ozdobnymi zasłonami, które odkrywają jedynie twarze. W 1810 r. Austriacy zarekwirowali szczerozłote sukienki, które zostały zastąpione drewnianymi, istniejącymi do dziś. Obraz ten przez wieki cieszył się sławą cudownego, o czym świadczą składane przez wieki wota. 


Po wyjściu z kościoła, idąc wzdłuż ścian mijamy tablice pamiątkowe, będące świadectwem naszej trudnej polskiej historii - jedna upamiętnia zamordowanych przez Niemców, druga ofiary zbrodni katyńskiej dokonanej przez Rosjan. 



I wchodzimy do kolejnej świątyni, która początkowo planowana była jako przybudówka do starego kościoła. Nowoczesne, betonowe ściany celowo kontrastują z wcześniejszą, historyzującą budowlą. Kamień węgielny pod nowy kościół poświęcił Jan Paweł II podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce, w 1979 r. na Błoniach w Krakowie. Budowę rozpoczęto w 1981 r. Prace budowlane trwały 6 lat w trudnych czasach komunizmu. Powstała monumentalna budowla na planie krzyża o ukośnie ściętych ramionach, zwieńczoną krzyżem. W 1987 r. biskup lubelski Marian Jaworski w nowopowstałej świątyni sprawował pierwsze nabożeństwo, otwierając tym samym II Kongres Eucharystyczny.  


Nowowzniesioną świątynię poświęcił Jan Paweł II w 1991 r. a rok później, w wyniku reformy terytorialnej Kościoła Katolickiego w Polsce powstała min. diecezja zamojsko- lubaczowska, z katedrą w dawnej kolegiacie w Zamościu i z konkatedrą w kościele bł. Jakuba Strzemię w Lubaczowie. 
W prezbiterium znajduje się pochodząca ze Lwowa grupa ukrzyżowania, powstała w XVIII wieku w warsztacie Tomasza Huntera, pochodzącego z Bawarii jezuity, żyjącego na terenie Małopolski. 
Na ścianie prezbiterium znajduje się malowidło miejscowego malarza Janusza Szpyta, przedstawiające aniołów i proroków ze Starego Testamentu adorujących krzyż. On jest też autorem "Ostatniej Wieczerzy" namalowanej naprzeciw ołtarza tuż pod sufitem świątyni.   






A gdy wrócimy przed wejście do starego kościoła, naprzeciwko nas będzie znajdować się cerkiew św. Mikołaja, wykorzystywana przez miejscową parafię grekokatolicką. Parafia pierwotnie prawosławna istniała w Lubaczowie już w czasach średniowiecznych. Kolejne świątynie były niszczone w wyniku pożarów i wojen. Wreszcie w 1883 r. powstała budowla murowana, na planie krzyża greckiego, z kopułą na przecięciu naw. 


Wewnątrz świątyni zachowały się polichromia, pochodząca z końca XIX wieku.


Pierwotnie w cerkwi znajdował się ikonostas pochodzący z końca XVII wieku, wykonany prawdopodobnie dla bazyliańskiej cerkwi w Szczepłotach koło Krakowca. Stamtąd, po 1788 r., gdy skasowano tamtejszy monastyr, trafił do drewnianej cerkwi w Lubaczowie, przeniesiony później do nowej, murowanej. W 1979 r. został zdemontowany i przeniesiony do miejscowego muzeum. Stamtąd, w 1993 r. trafił do soboru katedralnego św. Jana Chrzciciela w Przemyślu, gdzie został należycie odnowiony. A w Lubaczowskiej cerkwi możemy zobaczyć ikonostas z dawnej cerkwi Narodzenia Bogarodzicy w Niemstowie. A jako, że cerkiew jest pozamykana na wszystkie spusty, to i zdjęcia nie udało się wykonać...





Do poczytania!