Odwiedzając cerkwie i cerkwiska (dla słabiej zorientowanych - miejsca po cerkwiach) regularnie pojawiała się nazwa Lubaczów. Albo przejeżdżałem przez, albo okazywało się, że przynajmniej część z wyposażenia opuszczonej świątyni znajdowało się w zasobach lubaczowskiego Muzeum Kresów. Tak więc w pewnym momencie pojawiła się idea - może by tak wreszcie pojechać do tegoż muzeum?
Wszystko pięknie ładnie, ale jak się nie sprawdza godzin pracy tego typu przybytków (zwłaszcza w zimie), to kończy się pocałowaniem klamki. No ale od czego głowa! Przypomniało mi się, że przecież istnieje coś takiego, jak diecezja zamojsko- lubaczowska. No a skoro diecezja z dwoma miastami w nazwie, to znaczy, że w Lubaczowie jest konkatedra. Krótka nota - diecezja to jednostka ogranizacyjna Kościoła, na czele której stoi biskup. Katedra to miejsce (początkowo krzesło), z którego biskup naucza. Z biegiem czasu nazwa to przylgnęła do kościoła przy którym rezydował biskup. Konkatedra, to drugie, lub kolejne miejsce rezydowania biskupa. Łaciński przedrostek kon- oznacza "razem z", "wespół". Dotarłem na miejsce i moim oczom ukazało się coś, co można nazwać "dwa w jednym". Dwa kościoły połączone ze sobą. Niedowierzanie brało się z dwóch skrajnie różnych styli architektonicznych. Na zdjęciu poniżej - po prawej eklektyczny kościół św. Stanisława biskupa i męczennika, po lewej postmodernistyczny kościół (właściwa konkatedra) bł. Jakuba Strzemię.
Początki parafii rzymskokatolickiej w Lubaczowie sięgają czasów Kazimierza Wielkiego, gdy w 1388 r. pojawia się pierwsza notka o kościele p.w. św, Trójcy, Najświętszej Maryi Panny i św. Stanisława B.M., który uposażył książe mazowiecki i bełski Ziemowit IV. Początkowo Lubaczów należał do diecezji przemyskiej, końcem XVIII w. znalazł się w diecezji lwowskiej. Pierwsze trzy kościoły były drewniane, dopiero końcem XIX wieku postanowiono wybudować kościół murowany, łączący w sobie styl romański i gotycki. Budowę rozpoczęto w 1898 r. rok później konsekrował go bp pomocniczy lwowski Józef Weber. W 1904 r. w prezbiterium umieszczono nastawę ołtarza głównego. Część wyposażenia, w tym ambona, zostało przeniesione z wcześniejszego, drewnianego kościoła.
Po II wojnie, gdy pojawiły się nowe granice, okazało się, że część diecezji Lwowskiej znalazła się na terenach Polski, a reszta została w ZSRR. Skutkiem tego Lubaczów stał się siedzibą administratury apostolskiej a kościół parafialny prokatedrą arcybiskupa lwowskiego Eugeniusza Baziaka.
W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Bożej Łaskawej (obecnie kopia, oryginał znajduje się na Wawelu), czczony w katedrze lwowskiej do 1945 r., wywieziony stamtąd przez ostatniego arcybiskupa. Przedstawia Maryję trzymającą dzieciątko Jezus na tle panoramy Lwowa z XVI wieku. To właśnie przed tym wizerunkiem król Jan Kazimierz złożył śluby w czasie potopu szwedzkiego.
W prawym ołtarzu bocznym możemy zobaczyć obraz św. Anny Samotrzeciej, pochodzący z końca XVII wieku. Tam też znajdują się relikwie bł. Jakuba Strzemię, podarowane przez arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego, metropolitę lwowskiego.
Po drugiej stronie, w kolejnym ołtarzu bocznym znajduje się obraz Matki Bożej Lubaczowskiej z przełomu XVII i XVIII wieku. Wizerunek ten zakryty jest tzw. sukienkami - ozdobnymi zasłonami, które odkrywają jedynie twarze. W 1810 r. Austriacy zarekwirowali szczerozłote sukienki, które zostały zastąpione drewnianymi, istniejącymi do dziś. Obraz ten przez wieki cieszył się sławą cudownego, o czym świadczą składane przez wieki wota.
Po wyjściu z kościoła, idąc wzdłuż ścian mijamy tablice pamiątkowe, będące świadectwem naszej trudnej polskiej historii - jedna upamiętnia zamordowanych przez Niemców, druga ofiary zbrodni katyńskiej dokonanej przez Rosjan.
I wchodzimy do kolejnej świątyni, która początkowo planowana była jako przybudówka do starego kościoła. Nowoczesne, betonowe ściany celowo kontrastują z wcześniejszą, historyzującą budowlą. Kamień węgielny pod nowy kościół poświęcił Jan Paweł II podczas swojej pierwszej wizyty w Polsce, w 1979 r. na Błoniach w Krakowie. Budowę rozpoczęto w 1981 r. Prace budowlane trwały 6 lat w trudnych czasach komunizmu. Powstała monumentalna budowla na planie krzyża o ukośnie ściętych ramionach, zwieńczoną krzyżem. W 1987 r. biskup lubelski Marian Jaworski w nowopowstałej świątyni sprawował pierwsze nabożeństwo, otwierając tym samym II Kongres Eucharystyczny.
Nowowzniesioną świątynię poświęcił Jan Paweł II w 1991 r. a rok później, w wyniku reformy terytorialnej Kościoła Katolickiego w Polsce powstała min. diecezja zamojsko- lubaczowska, z katedrą w dawnej kolegiacie w Zamościu i z konkatedrą w kościele bł. Jakuba Strzemię w Lubaczowie.
W prezbiterium znajduje się pochodząca ze Lwowa grupa ukrzyżowania, powstała w XVIII wieku w warsztacie Tomasza Huntera, pochodzącego z Bawarii jezuity, żyjącego na terenie Małopolski.
Na ścianie prezbiterium znajduje się malowidło miejscowego malarza Janusza Szpyta, przedstawiające aniołów i proroków ze Starego Testamentu adorujących krzyż. On jest też autorem "Ostatniej Wieczerzy" namalowanej naprzeciw ołtarza tuż pod sufitem świątyni.
A gdy wrócimy przed wejście do starego kościoła, naprzeciwko nas będzie znajdować się cerkiew św. Mikołaja, wykorzystywana przez miejscową parafię grekokatolicką. Parafia pierwotnie prawosławna istniała w Lubaczowie już w czasach średniowiecznych. Kolejne świątynie były niszczone w wyniku pożarów i wojen. Wreszcie w 1883 r. powstała budowla murowana, na planie krzyża greckiego, z kopułą na przecięciu naw.
Wewnątrz świątyni zachowały się polichromia, pochodząca z końca XIX wieku.
Pierwotnie w cerkwi znajdował się ikonostas pochodzący z końca XVII wieku, wykonany prawdopodobnie dla bazyliańskiej cerkwi w Szczepłotach koło Krakowca. Stamtąd, po 1788 r., gdy skasowano tamtejszy monastyr, trafił do drewnianej cerkwi w Lubaczowie, przeniesiony później do nowej, murowanej. W 1979 r. został zdemontowany i przeniesiony do miejscowego muzeum. Stamtąd, w 1993 r. trafił do soboru katedralnego św. Jana Chrzciciela w Przemyślu, gdzie został należycie odnowiony. A w Lubaczowskiej cerkwi możemy zobaczyć ikonostas z dawnej cerkwi Narodzenia Bogarodzicy w Niemstowie. A jako, że cerkiew jest pozamykana na wszystkie spusty, to i zdjęcia nie udało się wykonać...
Do poczytania!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz